|
KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy o Lekarzach"
| Część 2 |
[1]
[2] [3]
[4]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów i dowcipów o Pijakach, o Polaku, Niemcu i Rusku, o Sekretarkach, o Szkotach, o Zajączki, Niedźwiedziu, o
Zwierzętach i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Przychodzi dyrektor dużego przedsiębiorstwa
do tego samego lekarza:
- Panie doktorze posiniało mi podbrzusze.
- Pokazać... Hmmm... Niech pan powie sekretarce żeby przestała
się podcierać kalka.
U lekarza:
- Panie doktorze, podejrzewam, ze jestem lesbijka - zwierza się
pacjent.
- Pan... lesbijka?! - dziwi się seksuolog. - A jak to się
objawia?
- Dookoła mnie tylu wspaniałych mężczyzn, a mnie nie wiadomo
dlaczego ciągnie do kobiet.
Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, ostatnio dzieje się ze mną cos niedobrego.
Mam czerwone genitalia i bardzo mnie one swędzą.
- Czy ma pan żonę?
- Tak.
- Czy pan z nią współżyje?
- Tak.
- Jak często?
- Po każdym posiłku, w soboty i niedziele częściej.
- A kontakty z innymi kobietami?
- Tez. Po kilka razy dziennie z sąsiadka i koleżanka z pracy.
- Pana kłopoty wynikają ze zbyt intensywnego życia
seksualnego oraz częstych zmian partnerek...
- Dzięki Bogu, bo już myślałem, ze to od onanizowania się...
Przychodzi starszy facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze. Jestem wprawdzie trochę podstarzały, ale
chciałbym jeszcze mięć dziecko.
Lekarz na to:
- To nic dziwnego, zdarzały się już takie przypadki, ale żeby
być pewnym musimy zbadać pana nasienie. Proszę tu jest słoiczek
(podaje mu małego Twist-off'a), pójdzie pan za ten parawan i
zrobi co trzeba.
Dziadek wybrał się za parawan. Po chwili słychać ciche pojękiwania,
z czasem zmieniające się w w jakieś niesamowite odgłosy wysiłku,
parawan zaczyna się niebezpiecznie chwiać. Nagle wszystko
cichnie. Goscio wychodzi z za parawanu. Wygląda jak obraz nędzy
i rozpaczy. Mówi:
- Panie doktorze. Próbowałem prawa ręką, próbowałem lewa ręką
i za cholere nie mogę odkręcić tego słoika.
Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, moja baba wpadła do szamba.
- Niech się pan uspokoi - pociesza go lekarz. Na pewno się z
tego wyliże!
Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, sikam alkoholem.
- Dziwne - mówi lekarz biorąc do ręki szklaneczkę. - Proszę
tu nasikać.
Po chwili lekarz wącha napełniona szklaneczkę i
stwierdziwszy, ze pachnie alkoholem wypija jej zawartość.
- Nieprawdopodobne! Prawdziwy alkohol! Spróbujmy jeszcze raz!
Po raz drugi szklaneczka napełnia się, a lekarz wypija jej
zawartość.
- Wie pan co? No to na trzecia nóżkę!
Facet:
- O, nie! Tym razem, to już z gwinta!
Z drzwi gabinetu lekarskiego wypada facet
kopnięty przez zdenerwowanego lekarza.
- Następny proszę!
- Pan doktor chyba dziś nie w humorze. Może przyjdę jutro...
- Och, nie! Po prostu tamten facet, którego od dziesięciu lat
leczę na żółtaczkę dopiero dziś powiedział, ze jest Chińczykiem.
Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby
pozbyć się tasiemca.
- Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca.
- Panie doktorze, nie pomogło.
- Niech pan pije samo mleko!
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień
tasiemiec wychodzi i pyta:
- A ciacho gdzie?
Zgryźliwy lekarz ślepy na jedno oko, pytał
chorego:
- Jak się masz?
Chory odpowiedział:
-Jak widzisz!
A lekarz:
- Jeśli tak się masz, jak ja widzę, to już do polowy umarłeś!
Lekarz rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się
pacjenta, czym mu się to kojarzy:
- Z gola baba - odpowiada pacjent.
Lekarz rysuje kwadrat:
- Z gola baba
Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedz
nieodmiennie brzmi:
- Z gola baba
- Panie pan jest zboczony!!! - wola lekarz.
- Tak?? A kto mi te wszystkie świństwa rysował?
Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, brzuch mnie boli...
- Dam panu 3 czopki, na rano, południe i wieczór...
Wrócił goscio do domu i myśli:
"Wezmę od razu 3, to szybciej będę zdrowy", po czym
łyknął wszystkie.
Następnego dnia facet z ciężkim bólem brzucha przychodzi do
lekarza:
- Panie doktorze, boli mnie jeszcze bardziej...
- Dam panu 2 silniejsze czopki, jeden na rano, drugi na wieczór...
Wrócił gostek do domu i znowu łyknął oba...
Następnego dnia faceta w stanie ciężkim przywiozło do
lekarza pogotowie.
- Tym razem dam panu supersilny czopek do użycia po południu.
Gostek nie mógł już wytrzymać, wiec łyknął czopek zaraz
po powrocie do domu.
Następnego dnia faceta w szpitalu odwiedza wkurzony lekarz:
- Panie, łykałeś pan te czopki czy co?
- Nie! W dupę se wsadzałem!
Przychodzi komputer do lekarza.
-Co z panem?
-A miga mi tu coś.
U lekarza:
- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności?
- Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę.
- Lepiej nie. Żona jest bardzo przywiązana do naszego dziecka.
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze urwało mi jądra, niech pan mi przeszczepi
inne.
- No wie pan, mogę to zrobić, ale jest pewien problem bo mamy
w magazynie tylko dwa, jedno drewniane a drugie metalowe. Jeżeli
panu tak bardzo zależy to możemy, na pana odpowiedzialność,
je wszczepić.
- Dobrze lepsze takie niż żadne.
Lekarz zrobił operacje i kazał przyjść facetowi za 5 lat do
kontroli.
Po pięciu latach:
- Zadowolony jest pan?
- Owszem mam nawet dwóch synów, jeden Pinokio a drugi
Terminator.
List zrozpaczonej kobiety do seksuologa:
Panie doktorze, zupełnie nie wiem już, co robić. Mój maż
jest nadpobudliwy seksualnie, a przy tym niezmordowany. Bierze
mnie bez przerwy, kiedy tylko się odwrócę. Nawet gdy gotuje
obiad czy zmywam, nie mam chwili spokoju. Panie doktorze proszę
mi pomoc, jestem już u kresu sil.
P.S. Przepraszam, ze tak niewyraźnie pisze.
Fredek leży ciężko chory. W odwiedziny
przychodzi kolega Hipek i zastaje żonę załamaną, zalana łzami.
- Ach, panie Hipolicie, Fredek leży w agonii, doktorzy nie robią
żadnej nadziei.
- Czy bardzo cierpi?
- Fizycznie nie, ale moralnie cierpi jak skazaniec.
Wie, ze jest ciężko chory i boi się panicznie śmierci. Pan mógłby
podnieść go nieco na duchu.
- Dobrze spróbuje.
Hipek otwiera drzwi do pokoju chorego i tubalnie wola:
- Serwus, Fredek! Umrzemy sobie, co?
Młody lekarz przechwala się przed kolega inżynierem:
- Lekarz to wspaniały zawód! Mogę sobie rozebrać młoda
dziewczynę, oglądać ja, obmacywać, i jeszcze za to wystawiam
rachunek jej mężowi...
U dentysty w fotelu siedzi przerażony mężczyzna:
- Panie doktorze, jeszcze jedno pytanie. Czy na pewno potrafi
pan bezboleśnie wyrwać zęba?
- No, nie zawsze. Tydzień temu, na przykład, podczas wyrywania
zwichnąłem sobie rękę.
Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:
- Ale to lekarstwo niedobre. Obrzydliwość!
- To nie lekarstwo. To obiad.
Szpital psychiatryczny. Ordynator oprowadza młodego
psychiatrę po oddziale:
- Tutaj jest sala Napoleonów, a tutaj - mechaników
samochodowych...
- A gdzie oni są? Nikogo nie widzę.
- Leża pod łóżkami i naprawiają...
Do wychodzącego z sali operacyjnej lekarza
podbiega zdenerwowana żona pacjenta.
- I jak, panie doktorze, udała się operacja?
- Operacja? Myślałem, że to była sekcja zwłok.
W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się
do lekarza:
- Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan
zniszczył w tym miesiącu. Proszę nie ciąć tak głęboko.
Lekarz wchodzi na oddział anemików.
- Cześć orły, sokoły!
- Dlaaaczegoooo pan doktor taaak dooo nas móóówi?
- A kto wczoraj latał pod sufitem, jak siostra przełożona włączyła
wentylator?
- Panie doktorze, mam już 85 lat, a ciągle
uganiam się za młodymi dziewczynami...
- No cóż, gratuluję panu.
- Tylko po jaka cholerę ja to robię?
- Co można zdjąć z pielęgniarki pracującej
na nocnym dyżurze?
- Lekarza pracującego na nocnym dyżurze.
Orkiestra symfoniczna gra V symfonię
Beethovena. Nagle rozlega się donośny głos:
- Czy na sali jest doktor?
-.....
- Pytam się, czy na sali jest doktor?
-.....
- Ludzie, czy nie słyszycie, pytam się czy na sali jest
doktor?
Orkiestra umilkła. W pierwszym rzędzie podnosi się mężczyzna
i mówi:
- Ja jestem lekarzem o co chodzi?
- Fajnie grają, doktorku, nieprawdaż?
|